Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Kalendarz

« Wrzesień 2010 »
Po Wt śr Cz Pi So Ni
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Aktualnie online

· Gości online: 2

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 9
· Najnowszy użytkownik: Anna

stypendia

Stypendium Goethe-Institut obejmuje opłatę za czterotygodniowy kurs języka niemieckiego w Goethe-Institut w Niemczech oraz zakwaterowanie, wyżywienie i dofinansowanie kosztów podróży. Stypendyści wybierają miejsce i termin kursu.

 

* Ubiegłoroczna stypendystka Gosia Kapral z grupy C1 podzieliła się z nami swoimi

wrażeniami z kursu. Gosia brała w wakacje udział w intensywnym kursie języka

niemieckiego w Goethe-Institut w BONN. Czekaliśmy z niecierpliwością, żeby móc jej

zadać kilka pytań. Zobaczcie sami, że warto było wyjechać.

 

Institut Wohnheim Altes Rathaus

Institut                                  Wohnheim                   Altes Rathaus

 

Wywiad z uczestniczką stypendium - Gosią Kapral

 

Izabela Dropko (I)

Gosia Kapral (G)

I: Gosiu, parę dni temu wróciłaś ze stypendium w Bonn. Opowiadaj jak było!

G: Cudownie! Było to dla mnie niezwykłe doświadczenie. Nie tylko z językiem niemieckim.

Pierwszy raz leciałam samolotem, w dodatku całkowicie sama! Nie był to długi lot, trwał tylkogodzinę i

pięć minut. Wychodząc z terminalu od razu zobaczyłam dziewczynę w bluzce i czapce

Goethe- Institut. Przywitałyśmy się i udałyśmy w stronę wyjścia. Tam czekał drugi opiekun i

parę innych osób, które zdążyły już przylecieć. Zadano mi parę pytań, a pierwszym z nich było,

jak poprawnie czyta się moje imię ;) Poszliśmy do 8-osobowego busa i z lotniska Kolonia-Bonn

pojechaliśmy do Goethe- Institut.

I: Co było dalej?

 

 

G: Wchodząc do budynku zauważyliśmy wielki napis nad drzwiami: Herzlich Willkommen! W holu stał

stół, gdzie księgowemu musieliśmy oddać nasze paszporty, podpisać dokumenty i odebrać

identyfikatory wraz z biletem komunikacji miejskiej. W recepcji dostaliśmy również klucze

do naszych pokoi. Zrobiono nam zdjęcie, które później wisiało na tablicy przy wejściu. Za każdym

razem, kiedy wychodziliśmy z Goethe- Institut musieliśmy przewiesić je z rubryki „anwesend” do

rubryki „abwesend”. Była to informacja dla wszystkich, kto gdzie się znajduje.

I: A jak wyglądało zakwaterowanie?

G: Były pokoje 1- lub 2-osobowe. Ja przez te 3 tygodnie mieszkałam z sympatyczną włoszką Ingrid.

Pokoje były naprawdę wygodne. W każdym z nich znajdowały się duże szafy (choć dla niektórych

dziewczyn i tak były za małe) z wbudowanym sejfem na ważne i cenne rzeczy, telewizor i biurko do

nauki. W pokoju była również łazienka. Budynek miał 3 piętra: 3 było zarezerwowane dla chłopców,

2 dla dziewczyn, a na parterze znajdowało się bistro, „pokój gier” z bilardem, stołem do tenisa oraz

piłkarzykami, jadalnia i dwie sale do nauki. Na 1 piętrze był pokój nauczycielski, biuro i parę sal.

I: Może opowiesz nam coś o zajęciach?

G: Zanim zaczęliśmy lekcje, musieliśmy napisać test diagnozujący, po którym przydzielano nas na

odpowiedni poziom. Ja trafiłam do najwyższej grupy C1. Nauczyciele byli wspaniali. Potrafili wszystko

bardzo dobrze wytłumaczyć, a lekcje były prowadzone ciekawie i nikt się na nich nie nudził.

Przerobiliśmy spory materiał, zważając na to, że były to tylko 3 tygodnie. Nasz nauczyciel na jednej z

pierwszych lekcji zapytał nas, czy chcemy pod koniec kursu zdawać certyfikat C1. Zaskoczył mnie fakt,

iż żadna osoba z mojej grupy jeszcze go nie zdała. Oprócz mnie. Dość zabawne, podeszłam do niego

niecały miesiąc przed wyjazdem do Bonn i zdałam z dobrym wynikiem. Podczas gdy inni przygotowywali

się do egzaminu, ja robiłam różnego rodzaju ćwiczenia, tak więc nie traciłam czasu.

I: Jak wyglądał każdy dzień?

G: Na każdy dzień była przygotowana tablica z planem dnia, która stała przed wejściem do jadalni.

Każdy dzień zaczynał się naturalnie od śniadania, między 7.00, a 9.00. O 9.00 lekcje, półgodzinna

przerwa o 10.30, a potem kolejna lekcja do obiadu o 12.30. Podczas drugiej lekcji zawsze przychodził

opiekun i wyświetlał nam na rzutniku plan na tamten dzień (swoją drogą, niektóre prezentacje dnia

były naprawdę zabawne. Np.w formie krótkiego kabaretu lub piosenki ;)). O 14.00 było wiele

możliwości spędzania czasu wolnego. Na tablicy obok każdej propozycji wisiała lista, na którą można

było się wpisać, jeśli chcemy wziąć w niej udział. A propozycje były najróżniejsze. Począwszy od rolek,

roweru, kina, spaceru, basenu, internetu, zajęć plastycznych, wizyty w Deutsche-Welle lub muzeum, a

skończywszy na wspinaczce lub wyjeździe do Fantasialandu, wielkiego parku rozrywki. Oczywiście

istniała również możliwość nieuczestniczenia w żadnej propozycji. Można było wtedy pójść na miasto,

zostać w pokoju lub robić cokolwiek innego, na co akurat miało się ochotę. O 18.30 była kolacja, a po

kolacji wyświetlanie filmu, „pokój gier”, singstar lub wiele, wiele innych możliwości. O 20 w każdą

niedzielę odbywał się nocny spacer, który trwał do północy. Chodzenie po takim mieście skąpanym w

ciemnościach i wpatrywanie się w taflę wody Renu ma niezwykły urok. O 22.30 wszyscy rozchodzą się

do swoich pokoi,a o 23 zapada cisza nocna. Chwilę przed nią opiekunowie przychodzą na nasze piętro

i odbywała się tzw. Flurgespräch, czyli rozmowa na korytarzu. Opowiadaliśmy jak minął nam dzień, co

nam się najbardziej podobało lub co chcielibyśmy zmienić. Potem każdy kładł się spać, by odpocząć

przed kolejnym dniem pełnym wrażeń.

I: Weekendy wyglądały tak samo?

G: Nie, w weekendy nie mieliśmy lekcji. W soboty były organizowane całodniowe wycieczki. W pierwszą

sobotę pojechaliśmy do Kolonii. Zobaczyć kolońską katedrę to coś naprawdę niesamowitego.

Odwiedziliśmy również bardzo ciekawe muzeum. W wolnym czasie niektórzy wpadli w szaleństwo

zakupowe, a reszta spędzała miło czas w przytulnych kawiarniach popijając gorącą czekoladę lub

jedząc lody. I choć wycieczka była krótka, udało nam się zwiedzić spory kawałek miasta. W drugą

sobotę pojechaliśmy do małego miasta Koblenz. Dojeżdżając do celu, widzieliśmy przez

okno w autokarze przepiękny zamek na samym szczycie wielkiej góry. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy,

że będziemy musieli wspiąć się po tej górze. Ale było warto! Zamek był przepiękny, a widoki

zapierające dech w piersiach.

I: A niedziela?

G: W niedzielę coś, na co każdy czekał przez cały tydzień…spanie do 11! Tak, to coś naprawdę

cudownego po 6 dniach wstawania o 6 rano. Potem od 11 do 13 brunch, połączenie śniadania i

obiadu. Następnie bardzo ciekawe propozycje na czas wolny lub inwencja własna ;) Wieczorem ognisko

lub grill.

I: Rozumiem, że uznajesz ten wyjazd za udany.

G: Bez wątpienia! Poznałam wielu wspaniałych ludzi z całego świata, ich kulturę i obyczaje. Uzupełniłam

swoją wiedzę na lekcjach i miałam okazję zrobić wiele rzeczy pierwszy raz w życiu, które ten wyjazd mi

umożliwił. Mam cudowne wspomnienia, mnóstwo zdjęć i kontakt mejlowy z wieloma osobami. I choć

pierwotnie miałam wyjechać do Monachium- miasta, które sobie wybrałam, to mój wiek zmienił cel

podróży. Mając 17 lat miałam tylko możliwość pojechania na Jugendkurs do Bonn. Początkowo nie

byłam zadowolona, ale dziś za nic w świecie nie zamieniłabym tego wyjazdu na inny...!

 

 

* Stypendium Goethe-Institut na rok 2007 przyznane zostało panu Marcinowi Krzemień (kurs sobotni na poziomie B2). A oto jego relacja z pobytu w MONACHIUM. Wink

 

 

Cześć,

nazywam się Marcin Krzemień i studiuję na Uniwersytecie Szczecińskim. Chciałbym opowiedzieć o moim stypendium i pobycie w Monachium.

Od pewnego czasu uczęszczam na zajęcia języka niemieckiego w szczecińskim Centrum Egzaminacyjnym Instytutu Goethego. Kiedy pojawiła się możliwość wyjazdu do Niemiec w ramach stypendium przyznawanego przez Goethe Institut na wakacyjne kursy językowe postanowiłem skorzystać. Nie miałem żadnych wątpliwości, jakie miasto wybrać. Oczywiście wybrałem Monachium!


I tak rozpoczęła się moja niezapomniana wakacyjna przygoda z językiem niemieckim w malowniczym mieście. Monachium jest stolicą przepięknego landu Bawarii. Leży w pobliżu Alp. Miasto to jest bardzo otwarte, bogate w muzea, dzieła sztuki, teatry, kina. Monachium posiada bogaty wachlarz imprez kulturalno-rozrywkowych, w których każdy znajdzie coś dla siebie. W Bawarii jest również mnóstwo Domów Gościnnych (Gasthaus). Typowym przykładem tego w Monachium jest np. Weißbräuhaus, spodobał mi się bardzo. Tam Niemcy siedzą przy ławkach, popijają piwo i śpiewając piosenki bawią się. Również dla Bawarczyków wielką pasją jest piłka nożna.


W pierwszy dzień nie było zajęć, natomiast miała miejsce rekrutacja. Najpierw przeprowadzona została rozmowa z lektorem na ogólne tematy, a później trzeba było rozwiązać testy i napisać krótką pracę pisemną. Zostaliśmy również poinformowani o sposobach dojazdu na zajęcia, jak posługiwać się najtaniej i najskuteczniej środkami komunikacji miejskiej; zaproponowano nam także program kulturalny na każdy dzień tygodnia. Po tym dopiero dokonała się ostateczna kwalifikacja do odpowiednich grup odpowiadających naszemu poziomowi językowemu. Ja dostałem się do grupy B2 – średniej.

Zajęcia odbywały się codziennie w godzinach 13.15 do 17.30. Grupa nie była liczna (ok. 12 osób), byłem w niej jedynym Polakiem, co nie ukrywam miało korzystny wpływ na naukę języka. W mojej grupie uczyły się osoby z USA, Szwecji, Południowej Korei, Szwajcarii, Hiszpanii, Rosji, Tajwanu, Turcji, Kuwejtu. Zróżnicowanie wiekowe było duże: od osób które dopiero co skończyły szkołę średnią aż po osoby pracujące zawodowo i dbające o swoje rodziny.

Zajęcia przebiegały następująco:

· aktualne wiadomości z prasy (np. lokalnej)

· omówienie zadania domowego

· dyskusja na interesujące tematy: np. Mieszkania, Karnawał

· wypracowanie lub referat na jakiś temat przygotowane samodzielnie przez każdego uczącego się

Zajęcia odbywały się w oparciu o podręcznik, który musi być odpowiedni dla grupy. Z tego względu w pierwszym dniu zajęć lektor przeprowadza test (jeszcze jeden, ale proszę się nie bać to tylko wewnętrzny dla lektora) w celu doboru odpowiedniego podręcznika. Zajęcia zorganizowane są tak by można było trenować wszystkie sprawności językowe: słuchanie, czytanie, pisanie, a szczególnie mówienie, co wydaje mi się jest najważniejsze na tym kursie. Lektor na koniec każdego tygodnia pytał jak z opanowaniem przerobionego materiału, czy chcemy coś powtórzyć, utrwalić, przypomnieć sobie dodatkowo. Nie było z tym problemu. Było to dlatego dobre, że to my byliśmy „twórcami” naszego programu, on ma nam odpowiadać, każdemu osobiście.

Atmosfera panująca w Goethe Institut jest wspaniała. Kadra nauczycielska dokłada wszelkich starań, by czas tam spędzony nie był zmarnowany, ale żeby przyniósł zadowalające efekty. Lektorzy jak i cały personel robili wszystko, abyśmy czuli się dobrze i spędzili czas twórczo.

Dodatkowo, jak już wspomniałem, mogliśmy uczestniczyć w programie kulturalnym (dowolnie). Były organizowane takie wyjścia jak: zwiedzanie miasta – poznanie jego historii, tradycji, najciekawszych zabytków, zwiedzanie muzeów, wyjście do teatru, kina, wycieczki poza Monachium a nawet kurs tańca. Mieliśmy też możliwość zwiedzania bawarskich zamków i pałaców – pereł sztuki. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Były również organizowane przez Goethe Institut wyjścia do pubu w celu integracji, ćwiczenia języka mówionego, żywego, oraz poznanie nowych osób, kultur, tradycji.


To stypendium było ważnym momentem w mojej nauce języka niemieckiego. Przede wszystkim przełamałem barierę, by nie bać się mówić po niemiecku, nawet jeśli to jest nie całkiem poprawne pod względem gramatycznym. Odważyłem się mówić. Lektor wiele razy w ciągu dnia mówił: „Mówić, mówić i jeszcze raz mówić nawet jeśli nie jesteście pewni albo czegoś nie wiecie. Mówić!” Dzięki niemu poprawił mi się poziom swobody wypowiadania się w języku niemieckim w różnych sytuacjach dnia codziennego. Jest to dla mnie bardzo ważny i duży postęp w nauce języka. To stypendium zatroszczyło się o wszystkie sprawy finansowe. O nic nie musiałem się martwić. Zostały pokryte wszystkie koszty pobytu w Monachium na kursie języka nawet zostały zwrócone koszty podróży.


Polecam wszystkim tego typu kursy. To stypendium języka niemieckiego jest niesamowitą przygodą i daje wiele możliwości zdobycia nowego doświadczenia i poznania nowych ludzi z całego świata. Zachęcam Was uczcie się sumiennie i systematycznie języka obcego!

Wyjazd ten był wspaniałą przygodą. Polecam ją wszystkim.

Mit herzlichen Grüßen


Marcin Krzemień

Komentarze

Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Wygenerowano w sekund: 0.05
213,772 Unikalnych wizyt